Zbigniew Herbert

UPRAWA FILOZOFII

Posiałem na gładkiej roli
drewnianego stołka
ideę nieskończoności
patrzcie jak mi ona rośnie
- mówi filozof zacierając ręce

Rzeczywiście rośnie
jak groch
Za trzy a może cztery
kwadranse wieczności
przerośnie nawet
jego głowę

Zmajstrowałem także walec
- mówi filozof
u szczytu walca wahadło
rozumiecie już o co idzie
walec to przestrzeń
wahadło to czas
tik - tik - tik

- mówi filozof i śmiejąc się głośno
macha małymi rączkami

wymyśliłem w końcu słowo byt
słowo twarde i bezbarwne
trzeba długo żywymi rękami rozgarniać ciepłe liście
trzeba podeptać obrazy
zachód słońca nazwać zjawiskiem
by pod tym wszystkim odkryć
martwy biały
filozoficzny kamień

oczekujemy teraz
że filozof zapłacze nad swoją mądrością
ale nie płacze
przecież byt się nie wzrusza
przestrzeń nie rozpływa
a czas nie stanie w zatraconym biegu






KOMENTARZE...

27.12.2016, 14:32 :: 193.200.46.161

MeoneX


Tytuł wiersza to uprawa filozofii. W moim rozumieniu ten wiersz nie czyni przywar filozofii jako takiej, ale tym co czynią z filozofii uprawę pod plon. Czyli tym filozofom, którzy trudnią się orką na ugorze, dowodem jest początek wiersza gdzie pojawia się słowo nieskończoność. Filozoficznie rozważanie nieskończoności jest z gruntu bezsensowne, a więc autor wyśmiewa podrzędnych filozofów, a nie wszystkich.



05.02.2013, 08:42 :: 87.248.74.212

Mroczna S.


mrok forever



09.08.2012, 15:28 :: 176.31.202.62

BlackCat


Zgadzam się z komentarzem Gotyckiego. Herbert poetycko opisał takie wyobrażenie filozofii, jakie ma pani w okienku na poczcie, motorniczy tramwaju albo sprzedawczyni w sklepie mięsnym. Z mojej strony kciuk w dół.



08.08.2012, 23:19 :: 78.88.198.123

Arek


Ja się z tym wierszem zgadzam.



05.08.2012, 10:15 :: 212.227.18.17

Gotycki


Nie zgadzam się z wymową tego wiersza. Herbert schlebia tłumom: przedstawia filozofa jako mało wrażliwego mędrka żonglującego pojęciami, a filozofię jako oderwane od życia, jałowe teoretyzowanie. Taka jest właśnie filozofia w opinii wielu ludzi, którzy jej nie znają. Ale każdy, kto choć trochę ją poznał, wie, że pozwala ona nie tylko więcej rozumieć, ale też głębiej odczuwać. I wydawało mi się do tej pory, że autor "Pana Cogito" też o tym wie. Dlatego jestem niemile zaskoczony. Może to jakiś młodzieńczy wiersz?