Gottfried Benn

TRISTESSE
tłum. Krzysztof Karasek


Cienie się snują nie tylko w ogrodach,
na łąkach pełnych asfodeli kładą,
snują się pod nogami i w pieszczocie,
w której nawiedza cię sen, całują po twarzy.

Czym zatem ciało – co z róż jest i z cierni,
czym pierś – czyż nie jest fałdą z aksamitu,
i czym są włosy, ramiona, ukryte
zagłębienia, płomienne spojrzenie zachwytu:

Żyje się raz w młodzieńczych uniesieniach,
i jeszcze raz, gdy nie całujesz więcej,
więc nie nasłuchuj: ciche czy też głośne
przysięgi mają też swój termin.

A potem listopad, samotność, tristesse,
grób albo kij, który starca podeprze –
niebo nie powie nic, tylko cyprysy,
drzewa żałoby – nieporuszona wielkość.






KOMENTARZE...

04.12.2006, 10:14 :: 82.198.250.71

iga


spoxik masz tego blogaska.. wiersze tez sa spoxik..:):) bede tu nadal zagladac... jak masz chwilke to moze tez do mnie zajrzyj..:P www.igussss.blog.interia.pl